Wielki Wybuch

Niemiecki pancernik Schleswig-Holstein 76 lat temu wystrzelił ze swoich lśniących dział do naszych dzielnych przodków, piętnaście kilometrów od miejsca w którym teraz żyję. Nie ulegliśmy zagładzie i mamy się całkiem dobrze. Stukam w czarne klawisze  laptopa i popijam kawkę. To, że pomimo ciężkiej pracy nad sobą przez ostatnie dziesięć lat, mam nic nieznaczące emocjonalne zawirowania i chciałbym sąsiadowi sprzedać liścia, to pryszcz. Życzę mu wszystkiego najlepszego, choć kundel ukryty we mnie chciałby pokąsać jego chude łydki. Nie zniszczę jego roślinek i nie zgwałcę żony, nie będziemy się nawzajem eksterminować. Napiszę kolejną piosenkę lub przebiegnę dwadzieścia kilometrów w pobliskim lesie. Lub jebnę pilotami od huczącego telewizora prosto w kolorowe kuchenne kafelki. Potem będzie mi przykro pomodlę się o przebaczenie i będę miał poczucie winy. Lepiej tak, niż strzelać z dział jak mawiał mój dziadek gdy po trzech dniach chlania wracał do domu. Ja, zamiast chlania nagrywam kolejne płyty. Świat jest pełen wysublimowanej agresji wciąż mu wszystkiego mało.
Za mało płyt, za mało książek, filmów, poradników, przewodników, trenerów personalnych, ciuchów do biegania, piosenkarzy i blogerów. Za mało powiedziałem, za mało wykrzyczałem, za mało bochenków chleba zjadłem, za mało zwierząt udręczyłem, samochodów zajechałem, butów rozchodziłem, kobiet unieszczęśliwiłem.
Świat wybucha swym przepychem, my eksplodujemy z nim, jesteśmy jego wybuchową częścią.
Nagraliśmy płytę w trzy miesiące. Zimą muzyka, wiosną słowa, latem tzw. szata graficzno wizualna, ale jak wiadomo nie szata zdobi człowieka, jesienią dopełnimy cykl i światło dzienne ujrzy nasza nowa płyta.
Skąd w człowieku ta nieustanna chęć rozmnażania, pomnażania, niczym nieskrępowanej mentalno-cielesnej kopulacji? Zróbmy zdjęcia całemu światu, niech nie zostanie nic nieujrzanego! Zjedzmy wszystko, co jest do zjedzenia na tej planecie i zróbmy fotkę z tej gigantycznej uczty! Wyślijmy ją wszystkim, żeby potwierdzić nasze istnienie. Wypowiedzmy wszystkie słowa zapisane we wszystkich słownikach świata, niech docenią naszą elokwencję. Skąd ten uciążliwy, nieskończony egocentryzm? Studnia bez dna, a w niej ja.:) Może to Natura porami z nas się wylewa, na powierzchnię chce wypełznąć. Ta przedziwna kombinacja przemocy i miłości, okraszona poczuciem winy i brutalnym buntem zwierzęcia zamkniętego w człowieku. „Kot zaszyty w psie” jak mawiał Ryszard trójmiejski poeta.
Czy mamy Wam coś moi kochani przyjaciele, rodacy i słuchacze muzyki alternatywnej, oprócz tych banałów do przekazania? TAK, życie jest dziwne, piękne, straszne, czyli nie wiadomo jakie. Oto wielka tajemnica wiary. Jest rok 2015 wciąż żyjemy, kochamy, chcemy grać, śpiewać i wysyłać dźwięki w bezkresny Eter. Liście zielenieją, czerwienieją, złocą się, spadają i na nowo pęcznieją. Nie chcemy prezydenta, ani generała, nie chcemy papieża, cara ani wojny, którą wywołują mężczyźni. Jesteśmy Kobietami i mamy swoją królową jest nią nasza nowa muzyka. Tylko Przyroda może nas poskromić.

Leave a Reply